Ogłoszenia ***  Części do Simsona  (Motoryzacja)  ***  sprzątanie  (Dam Pracę)  ***  Recepcjonistka/Recepcjonista  (Dam Pracę)  *** 

Kiedy zabytki powrócą do bazyliki?

W tym tygodniu było głośno o powrocie zabytków do bazyliki w Gdańsku. O powrocie dzieł sztuki do bazyliki kołobrzeskiej milczą i kler, i politycy. Z niewiedzy.


Cała Polska mogła usłyszeć o boju Parafii Mariackiej w Gdańsku o wspaniałe zabytki, przetrzymywane przez muzealników, a zagrabione w oparciu o bzdurne przepisy prawa, nie mające zastosowania do tych dzieł sztuki. Ale dzięki temu, kosztem wspaniałych świątyń, zapychano muzea i leczono kompleksy polskich muzealników. Bowiem dzieła sztuki sakralnej to najczęściej najwspanialsze zabytki, jakimi dysponują. W kościołach pozostały po nich puste miejsca. Niestety, kołobrzeska bazylika nie miała tyle szczęścia. Zabrane z niej dzieła sztuki powracają niezwykle wolno na swoje pierwotne miejsce przechowywania. Po odejściu księdza prałata Józefa Słomskiego w ogóle się o tym nie mówi.

Nie wszystkie zabytki, zarówno te ukryte jak i nie, dotrwały do naszych czasów. Jest kilka przyczyn, które skutkują tym stanem rzeczy: grabież dzieł sztuki przez hitlerowców, pożoga wojenna, grabież mienia przez Rosjan, wreszcie, poszukiwanie skarbów przez Polaków. Powyższe hipotezy mają charakter domyślny, bowiem brakuje na to dowodów, dokumentów, aczkolwiek nie należy ich odrzucać bez odpowiedniej analizy.

Hitlerowcy, od oficerów począwszy, na zwykłych żołnierzach skończywszy, kradli dzieła sztuki nie tylko w okupowanych krajach, ale także w III Rzeszy, podczas wycofywania się przed wojskami polskimi lub radzieckimi. Nie ma pewności, że któregoś z żołnierzy nie skusił jakiś obraz, figurka. To samo tyczy się ludności cywilnej, która podczas oblężenia twierdzy ukrywała się w kolegiacie, nadto po jej zdobyciu przez pewien czas przebywała jeszcze w Kołobrzegu.  Największym wrogiem zabytków była pożoga wojenna, pożar, pociski artylerii, etc. Jest pewne, że to one dokonały największego spustoszenia wśród zabytków kolegiaty. Kolejnym niebezpieczeństwem dla zabytków bazyliki byli żołnierze Armii Czerwonej, którzy pod zdobyciu miasta mieli dużo czasu na jego spenetrowanie i złupienie co cenniejszych obiektów. Nie ma dowodów co do ich działalności w kolegiacie, jednak istnieje obawa, że jakaś część obiektów stała się ich łupem wojennym. Jaka? Tego chyba nigdy nie uda się ustalić.

Po nastaniu polskich porządków na Pomorzu Zachodnim, do akcji przystąpili Polacy, którzy potraktowali Kołobrzeg nie tylko jak wielką „hurtownię materiałów budowlanych”, ale szukali tu również skarbów. Działalność szabrowników jest udokumentowana na całym obszarze zdobytych ziem i trwała do późnych lat 50-tych. Jest pewne, że ich celem była także kolegiata. Świadczy o tym częściowe obrabowanie kotłowni, z której zabrano trzy żeliwne piece grzewcze oraz części świecznika siedmioramiennego z 1327 roku, które sprzedano na skupie złomu (!). Według relacji Ojców Franciszkanów, w kolegiacie były widoczne ślady kopania i wykruszania cegieł z murów świątyni, nawet po jej zabezpieczeniu w II połowie lat 40-tych przez służby konserwatorskie.

Podstawowe prace zabezpieczające w kolegiacie służby konserwatorskie przeprowadziły w latach 1946-48.  W prezbiterium uzupełniono sklepienie i zrekonstruowano dach, który przykryto dachówką. Szczyt wschodni pomiędzy prezbiterium a częścią nawową wypełniono deskami. Zawalony południowo-zachodni narożnik skrajnej nawy południowej wymurowano do wysokości 2m. Drzwi i okna zamurowano. Część zabytków pozostawiono w okolicznych kościółkach, a część, także te, które wojnę przetrwały ukryte w niszy i innych skrytkach kolegiaty, przeniesiono do okolicznych kościołów i do muzeów.

25 maja 1957 roku Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Koszalinie przekazało prezbiterium kolegiaty kołobrzeskiej parafii św. Marcina. Obiekt został odbudowany i przeznaczony na cele sakralne w 1958 roku, kiedy to też dokonano jego uroczystego poświęcenia. Od tej pory do prezbiterium, a po odzyskaniu całej świątyni, do kolegiaty, zaczęły powracać zabytki.


Epitafium Faustinusa Knigge († 1587), przechowywane w kościele mariackim w Białogardzie


Wnętrze kolegiaty kołobrzeskiej było szczególnie nasycone drewnianymi, malowanymi epitafiami, bardzo chętnie używanymi jako forma pozostawienia pamięci o sobie lub swoich najbliższych. Niektóre z tych epitafiów posiadały formę ołtarzową. Epitafium Faustinusa Knigge († 1587), powstało w latach 80-tych XVI wieku, najprawdopodobniej na życzenie rodziny zmarłego. Forma obiektu zadecydowała, że przez pewien czas był on używany jako ołtarz. Przed 1945 r., epitafium wisiało na zachodniej ścianie empory północnej (do dziś zachowała się drewniana belka i metalowe uchwyty, do których dawniej przymocowany był zabytek).

W dokumentach nie ma wzmianki, kiedy opisywany obiekt przeniesiono do kościoła mariackiego w Białogardzie. Wydaje się jednak, że miało to miejsce w II połowie lat 40-tych lub na początku lat 50-tych, do czego rękę przyłożył ksiądz Jan Pękalski († 1964). Po 50 latach, w niektórych pracach nie tylko nie wspomina się, że omawiany obiekt pochodzi z kołobrzeskiej kolegiaty, ale pisze się wprost, że jest to zabytek kościoła mariackiego w Białogardzie. Epitafium może być przeniesione do bazyliki. Zapytanie w tej sprawie w 1999 roku wniósł Sekretariat Komitetu Organizacyjnego Obchodów 1000-lecia Utworzenia Biskupstwa w Kołobrzegu. Wojewódzki Konserwator Zabytków wydał opinię pozytywną, zaznaczył jednak, że przeniesienie bez konserwacji nie wchodzi w rachubę. W uzasadnieniu napisano: „Służby Konserwatorskie nie widzą przeciwwskazań do przeniesienia epitafium, kierując się jego pierwotnym pochodzeniem i zasadą, że najwłaściwszym miejscem do ekspozycji obiektu jest jego pierwotne miejsce przechowywania i przeznaczenia”.

Epitafium reprezentuje styl manieryzmu północnego. Izabela Galicka pisze, że głównym tematem malowanym jest scena wniebowstąpienia Chrystusa.  Wydaje się jednak, że jest to błędna analiza. Główny obraz przedstawia scenę zmartwychwstania. Potwierdzają to następujące argumenty:
- Przed wojną, środkowa figura na szczycie, przedstawiała triumfującego, zmartwychwstałego Chrystusa z chorągwią, stojącego na kuli symbolizującej Ziemię, w otoczeniu dwóch aniołów na zakończeniu bocznych iglic.
- Prawy obraz dolnej części epitafium przedstawia najprawdopodobniej Jonasza wychodzącego na ląd z paszczy ryby, jako scenę ze Starego Testamentu, tożsamą ze sceną zmartwychwstania Chrystusa z Nowego Testamentu. Podobny układ istniał w kolegiacie na polichromii sklepień nawy głównej: wielka ryba połyka Jonasza – złożenie Chrystusa do grobu, Jonasz wychodzi z paszczy ryby na ląd – Zmartwychwstały Chrystus z chorągwią depcze szatana.
- Scena główna przedstawia Chrystusa z chorągwią, w blasku chwały, odzianego w płaszcz purpurowy, z triumfalnie podniesioną ręką w geście: „Ufajcie, jam zwyciężył świat”.
- W dolnej części sceny głównej, widzimy śpiących strażników, zgodnie ze słowami Ewangelii: „(…) Niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali (…)”.  Gdyby to była scena wniebowstąpienia, zamiast strażników, autor namalowałby uczniów Chrystusa, odprowadzających wzrokiem Mistrza wstępującego do Domu Ojca.

Środkowy obraz dolnej części epitafium przedstawia scenę ukrzyżowania, z postacią fundatora w stroju z epoki, Faustinusa Knigge, pod krzyżem. Całość więc epitafium, jest połączona w jeden element: wiarę, że śmierć jest jedynie przejściowym oczekiwaniem na Sąd, na zmartwychwstanie, tak jak powstał z martwych Jezus. W okresie manieryzmu, kiedy to zmieniający się nieustannie świat kruszył fundamenty podstawowych wartości etycznych i estetycznych, żywa wiara w zmartwychwstanie i życie wieczne gwarantowała pewną stałość przekonań, istnienie ładu i duchowej harmonii, tak bardzo potrzebnych człowiekowi epoki schyłku XVI wieku.
Specjaliści nie są zgodni, czy scena główna jest temperą, czy też olejem na desce. Wyjaśniłaby to przeprowadzona podczas konserwacji ekspertyza. Część główną dzieła stanowi omówiona wyżej scena, otoczona dwoma parami rzeźbionych kolumn. W części szczytowej są trzy mniejsze obrazy. Ponad nimi znajdowały się pierwotnie figury: Chrystusa triumfującego (pośrodku) i dwóch aniołów (po bokach). W części dolnej są również trzy obrazy, w tym środkowy ze sceną ukrzyżowania. Przed wojną, pod epitafium przymocowana była tablica z inskrypcją. Snycerka obiektu jest misternie zdobiona złotem oraz polichromowana.

Po wojnie, z obiektu zginęły figury szczytowe oraz dwie inne rzeźby, brakuje tablicy z inskrypcjami. Uległ on w swoim obecnym miejscu przechowywania sporym zniszczeniom. Na pogorszenie jego stanu technicznego wpłynęło nie przeprowadzenie zabiegów konserwatorskich. Wilgoć i fatalne warunki przechowywania doprowadziły do pojawienia się grzybicy w niektórych partiach polichromii (kościół jest nieogrzewany). Brak funduszy na konserwację spowodował dalsze niszczenie obiektu. Pękają deski, kruszy się polichromia, odpadają złocenia. Łuszczy się bezpowrotnie oryginalna warstwa malarska. Jeszcze w 1998 roku, scena główna była zasłonięta współczesnym obrazem Miłosierdzia Bożego.  Obecnie przesłania ją figura Chrystusa.


Tryptyk „Św. Jakuba Starszego” z ok. 1500 r. - przechowywany w Muzeum Narodowym w Szczecinie

Tryptyk ten, dzieło z warsztatu Mistrza Pasji Chociwelskiej, składa się ze zdobionej szafy, zawierającej w części środkowej trzy figury Apostołów. Centralne miejsce zajmuje figura św. Jakuba Starszego, w charakterystycznym kapeluszu z muszelką pielgrzymią pośrodku. Po bokach umieszczono figury św. Piotra i św. Pawła. Te dwie ostatnie, nie należą do pierwotnego przedstawienia i zostały dodane podczas jednego z wielu uzupełnień. W skrzydłach bocznych (na dwóch kondygnacjach) znajdują się figury świętych. Za głowami wszystkich figur wytłoczone zostały nimby zawierające imiona przedstawionych świętych. Wszystkie pola zwieńczono maswerkiem.

Rewersy skrzydeł tryptyku oraz predella  pokryte są malowidłami z legendą św. Jakuba, aczkolwiek jej treść została częściowo zaczerpnięta ze „Złotej Legendy” Jakuba de Voragine. Świadczy o tym scena „palenia ksiąg”, która występuje jako pierwsza w kolejności rozmieszczenia poszczególnych kwater rewersu. Następna, przedstawia siepaczy prowadzących skrępowanego Apostoła, kolejna, scenę wyroku, ostatnia, „ścięcie św. Jakuba”.
Warto zaznaczyć, że postać św. Jakuba była bardzo popularna w Kołobrzegu i ku jego czci wykonano kilka obiektów, na innych umieszczano jego postać. Obok tryptyku, w XV wieku wykonano figurę św. Jakuba Starszego z Compostelli w kapeluszu, z muszlą i księgą w dłoniach (nadnaturalnej wielkości, o wysokości przekraczającej 3 m). Jest ona obecnie zaginiona. Nadto, postać św. Jakuba w stroju pielgrzyma z muszelką na kapeluszu, jest umieszczona na obrazie „Rycerz na cmentarzu” z 1492 r.

Tryptyk „Św. Jakub Starszy” został zabrany z kościoła w Charzynie około 1946 roku i umieszczony w Muzeum w Białogardzie. Po jego likwidacji w 1951 roku obiekt przewieziono do Muzeum Pomorza Zachodniego w Szczecinie (dziś Muzeum Narodowe).  Tam też zabytek ten odrestaurowano. Pod koniec lat 90-tych, przygotowania do starań o zwrot tryptyku poczynił Komitet 1000-lecia Utworzenia Biskupstwa w Kołobrzegu. Jednak zaprzestał ich po tłumaczeniu pracowników Muzeum Narodowego, że to muzeum go odrestaurowało i tylko ono posiada najlepsze warunki do ekspozycji obiektu.


Predella z tryptyku „Św. Anna Samotrzecia i św. Mikołaj z Bari” sprzed 1500 r. - przechowywana w Muzeum Narodowym w Szczecinie

Poprzez interwencję proboszcza z Białogardu, kołobrzeska kolegiata straciła kilkanaście zabytków. Omawiana predella została wywieziona do Muzeum w Białogardzie w II połowie lat 40-tych. Po jego likwidacji w nieznany sposób trafiła ona do Muzeum Pomorza Zachodniego w Szczecinie.


Antaba drzwiowa z ok. 1327 r. - przechowywana w Muzeum Narodowym w Szczecinie

Zgodnie ze starą tradycją, omawiany zabytek został wykonany ok. 1327 r. przez Jana Apengetera, twórcę świecznika siedmioramiennego. Podobieństwo poszczególnych elementów obu obiektów jest podstawowym argumentem rozsądzającym w tej kwestii.

Główną część antaby stanowi głowa lwa z otwartą paszczą, w której dawniej była umieszczona ruchoma obręcz (stąd obiekt ten jest także nazywany kołatką). Naokoło niej rozchodzi się winna latorośl, w której znajduje się 8 reliefów. Cztery z nich tworzą krzyż i przedstawiają Chrystusa w artystycznej formie Sędziego świata, Chrystusa ukrzyżowanego oraz dwóch proroków. Pozostałe reliefy przedstawiają atrybuty czterech ewangelistów.
Trudno stwierdzić, w jaki sposób antaba trafiła do Szczecina. Zapis mówi, że kołatka została zamurowana w niszy kościoła. Wiemy natomiast, że przed wojną były dwie kołatki: druga została dorobiona przez kowala Franza Klassena ok. 1890 roku. Obecnie jedna kołatka znajduje się w Muzeum Narodowym w Szczecinie. Kopia jest w posiadaniu parafii konkatedralnej.


Figura św. Hieronima, ok. 1500 r. - przechowywana w Muzeum Narodowym w Szczecinie

Kolegiatę w okresie nowożytnym zdobiło wiele ołtarzy. Wzmiankuje o tym Wachsen. Do naszych czasów zachowały się 4 tryptyki i trzy figury „Ojców Kościoła”. 2 figury, św. Kosmy lub Damiana oraz św. Tomasza arcybiskupa Canterbury znajdują się w kolegiacie, a ich restauracja trwała w latach 1995-99. Figura św. Hieronima, najcenniejsza z zachowanych, jest obdarta z polichromii i powinna być zwrócona kolegiacie.


Stalle rajców z XIV w. - przechowywane w Muzeum Narodowym w Szczecinie

Dla kolegiaty, oprócz stalli kapituły, ufundowano także świeckie siedzenia. Do II wojny światowej zachowały się 2 egzemplarze stalli rajców i 2 egzemplarze stalli dwukondygnacyjnych z końca XVII w. (najprawdopodobniej zostały zniszczone w wyniku działań wojennych). Stalle rajców sprzed 1400 r., z czterema policzkami, z ciekawym motywem przepowiedni Sybilli z Tibur, są obecnie przechowywane w bazylice. Dwa policzki drugich stalli, m.in. z postacią św. Ottona, są przechowywane w muzeum w Szczecinie i powinny być zwrócone kolegiacie.


Rozproszenie dzieł sztuki z kołobrzeskiej kolegiaty po innych kościołach czy muzeach jest wielką szkodą nie tylko dla kultury narodowej, ale także jest ogromnym ciosem dla europejskiego dziedzictwa kulturowego. Jest to strata tak samo bolesna, jak zniszczenie kolegiaty w marcu 1945 r. Przechowywanie zabytku w miejscu innym niż pierwotne, świadczy o nieistnieniu jego macierzy. Wreszcie, należy wspomnieć o społeczeństwie miasta Kołobrzeg, zarówno tym niemieckim, które na czele z pastorem Hinzem ukryło najcenniejsze zabytki przed pożogą wojenną, jak i polskim, które na czele z księdzem prałatem Słomskim przyczyniło się do odbudowy ze zniszczeń tej wspaniałej świątyni. To ich trud przyczynił się do zachowania kulturowego dziedzictwa dla przyszłych pokoleń, dziedzictwa świadczącego o dawnej świetności grodu nad Parsętą, a także do jego powrotu w dużej części na swoje właściwe miejsce. Świadczą o tym nie tylko argumenty historyków sztuki oraz służb ochrony zabytków, którzy twierdzą, że najwłaściwszym miejscem do ekspozycji obiektu jest jego pierwotne miejsce przechowywania i przeznaczenia, ale także argumenty natury estetycznej, bowiem nie ulega wątpliwości, że zabytki sztuki sakralnej zostały wykonane dla kościoła.

Należy podkreślić, że zarówno parafia mariacka w Białogardzie, jak i Muzeum Narodowe w Szczecinie, weszły w posiadanie zabytków kołobrzeskiej kolegiaty poprzez ich wymuszenie przez odpowiednie służby. Gdyby owe zabytki były przechowywane w kościółkach przedwojennego powiatu kołobrzesko-karlińskiego, ich powrót do prezbiterium kolegiaty, a później do odbudowanej bazyliki byłby łatwiejszy, a obecni „właściciele” nie musieliby ferować swoich roszczeń, skarg i lamentów.

Robert Dziemba
fot. archiwum autora


Komentarze  

0 #1 Ted 2011-02-10 23:58
Trzeba sprawę nagłośnić.Dzięk i Robert,działaj.
Cytować
0 #2 kolobrzeg.de 2011-02-11 00:17
3mamy Cytuję Ted:
Trzeba sprawę nagłośnić.Dzięki Robert,działaj.


3mam kciuki! Sadze, ze wymienione eksponaty powinny sie znalezc w Kolobrzegu.
Cytować
0 #3 Andrzej 2011-02-11 00:46
Mamy mieć muzeum na tym wielkim balkonie gdzie teraz stoma różańce sprzedaje. Jaki to problem zabrać ten obraz z Białogardu skoro to nie jest ich?
Cytować
0 #4 Pinokio 2011-02-11 08:42
No kołobrzeska bazylika to raczej była niemiecka to co kradli swoje ? :-x
Cytować
0 #5 dziecko 2011-02-11 15:01
admin: bo to
Cytować

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt (napisz do nas). Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Aby komentować na bieżąco, zaloguj się przez Facebooka poniżej. Pozostałe komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Kod antyspamowy
Odśwież