Broken Clouds

18°C

Kołobrzeg

27 maja 2024    |    Imieniny: Juliusz, Magdalena, Jan
27 maja 2024    
    Imieniny: Juliusz, Magdalena, Jan

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

Woźniak albo wygra w 1 turze, albo nie wygra

Wracając w środę wieczorem pociągiem miałem ciągłe pytania, czy Woźniak może wygrać wybory. Powód? W środę w Radio Kołobrzeg i na naszym portalu została wyemitowana audycja „Dwóch na jednego”, w której kandydat na prezydenta Jacek Woźniak powiedział, że Anna Mieczkowska albo wygra w 1 turze, albo nie wygra. Skąd to Woźniak wie? Wie to stąd, skąd chce wiedzieć. To wolne miasto, ma prawo nawet nie wiedzieć i gadać co mu ślina na język przyniesie. Właśnie dlatego chcieliśmy przybliżyć przed wyborami poglądy wszystkich komitetów i ich liderów, żeby mieszkańcy mogli sobie to ocenić i wybrać. Taka jest demokracja. Woźniak konkretów nie miał, ale powiedział, co chciał powiedzieć. Jest politykiem. Z tego żyje. Warto się jednak temu przyjrzeć.

Pomimo tego, że to bardzo specyficzna kampania wyborcza, a w Kołobrzegu podwójnie, klucz do odpowiedzi na pytanie, kto może wygrać te wybory, leży moim zdaniem w wyborach sprzed 5 lat. Ta kampania zaś jest specyficzna, bo odbywa się wiosną, w dodatku przed Wielkanocą, a po drugie, w tych wyborach startuje tak naprawdę tylko dwoje kandydatów. Jeśli ktoś chce wierzyć, że start posła Hoca jest czymś poważnym, to zostawiam go z takim przekonaniem. I właśnie dlatego Woźniak czuje się uprawniony do proroctwa, że w drugiej turze znajdzie się z obecnie urzędującym prezydentem i jak już do tej drugiej tury dojdzie, to jednak wygra on. A ja mam co do tego poważne wątpliwości.

Warto zauważyć w jakich okolicznościach odbywała się kampania jesienią 2018 roku. Kończyła się epoka Gromka jako prezydenta, Mieczkowska była z PO, a PO nie stało najlepiej w sondażach – więc jej komitet zasłonił się projektem „Kołobrzescy Razem” (teraz są osobno), a PiS wystawił Macieja Bejnarowicza, który liderem tamtej kampanii nie był. Woźniak natomiast jawił się jako bezpartyjny kandydat środka, w dodatku jak nie z liberalnymi poglądami, to z lewicową przeszłością. Przez 4 lata był też zastępcą prezydenta ds. społecznych. W drugiej turze dwaj pozostali, nieliczący się kandydaci, poparli Mieczkowską, a Woźniaka nie poparł nikt. I tu leży paradoks. Z jednej strony Woźniak nie mógł mieć poparcia PiS, bo tą kartą grali jego przeciwnicy, z drugiej strony, bez PiS, Woźniak nie mógł wygrać wyborów, bo nie był w stanie zmobilizować większego elektoratu, bo go po prostu nie było.

A teraz paradoks tych wyborów. Zacznę jednak od przeszłości. Był kiedyś taki kandydat jak Maciej Połowniak. Mało komu znany, nie zrobił żadnej kampanii, poza rozwieszeniem banerów. I dostał w 2002 roku ponad tysiąc głosów (aż 7,84%), o 11 głosów mniej od Tadeusza Laskowskiego, który zrobił kampanię razem z KWW "My Mieszkańcy". Czesław Hoc nie robi prawie żadnej kampanii. I oto jest pytanie: jakie dostanie poparcie? Od tego zależy, czy Woźniak wejdzie do drugiej tury. Dla naszego przypadku jest to bez znaczenia, bo Woźniak sam przesądził, że on jednak zmobilizuje większe poparcie i to on będzie walczył o zwycięstwo z Anną Mieczkowską przez kolejne 2 tygodnie. OK. To ja nie mam dla Jacka Woźniaka dobrych wiadomości. Po pierwsze, nie ma on już efektu świeżości, wręcz przeciwnie, jego komitet obciążają różne postaci, które mają poparcie „solo”, ale nie dają Woźniakowi efektu „wow”, chyba, że jak Dąbkowski jest jedynką od końca, tak komitet pana Jacka interpretuje wzdychanie wyborców jako zachwyt, a nie zlitowanie. Po drugie, suma elektoratów w drugiej turze może być dla Woźniaka mocno negatywna, gdyż jego powyborcza wolta z 2019 roku spotkała się z jednoznacznie negatywnym odbiorem. Część wyborców to pamięta. Po trzecie, Mieczkowska cieszy się poparciem wszystkich uczestników wyborów samorządowych, poza komitetem Woźniaka i PiS/Centroprawica. W obecnej sytuacji, brak poparcia dla Woźniaka przez PiS w drugiej turze to pewna przegrana, a pozyskanie takiego poparcia to polityczny pocałunek śmierci. Co więcej, PiS w obecnej sytuacji politycznej to nie jest wymarzony partner nawet w ujęciu ilościowym, bo to poparcie spada...

Na koniec warto wskazać jeszcze jedną kwestię, która może definiować kampanię zarówno Anny Mieczkowskiej, ale też i samego Jacka Woźniaka. Obydwie pozycje mają swoje plusy i minusy. Mieczkowska startuje jako urzędujący prezydent, ma łatwiejszy dostęp do wyborczych zasobów, może podsumowywać kadencję. Dla niej wynik w pierwszej turze i zapewne odniesiona przewaga wyborcza, będzie interpretacją pozytywnego rozliczenia tego, co zrobiła dla Kołobrzegu. Woźniak z kolei ma otwartą przestrzeń dla krytyki i zadawania trudnych pytań. Ale druga tura wyborów to dla Anny Mieczkowskiej kreślenie planów na przyszłość, otwarcie tak naprawdę nowego rozdziału. Woźniakowi pozostanie krytyka i przekonanie nieprzekonanych, czyli tych 5% wyborców (mówił ostatnio, że 95% wie już kogo popiera, więc sprawa jest oczywista), bo będzie musiał pokazać, dlaczego to on, a nie Mieczkowska zasługuje na głos.

A najzabawniejsze w tej sytuacji jest to, że kampania trwa i strategie sztabów jeszcze się nie wypełniły. Lider miejskiej opozycji, a przynajmniej jej części, jak widać odrobił lekcje i robi sprytną zagrywkę erystyczną, czyli mówi co będzie, nawet jeśli czegoś może nie być, ale on tego nie wie. Bo nikt z nas nie wie, czy Anna Mieczkowska chce wygrać w pierwszej turze. Ktoś powie, ale no jak to, na pewno by chciała. Być może. Działanie Jacka Woźniaka mieści się w kategorii ataku pozorowanego. Padł pocisk, było dużo dymu, a teraz strona przeciwna powinna odpowiedzieć. Odpowiedzią może być zmiana strategii. Tymczasem z posłem Hocem na kartach wyborczych realnie zwycięstwo kandydatki "Tak dla Kołobrzegu" w pierwszej turze może być obiektywnie nieosiągalne. Po prostu nie uda się zmobilizować elektoratu. I to może być taktyka sztabu Mieczkowskiej. Bo nic tak nie zmobilizuje elektoratu, jak zapowiedź zarządzania miastem przez PiS z tylnego fotela. Druga tura to nowa kampania wyborcza. I jak na razie gorsza pozycja, przynajmniej na dziś, przypada tam, moim oczywiście zdaniem, Jackowi Woźniakowi. A parafrazując klasyka, wykorzystując tę samą jego własną metodę, można powiedzieć na podstawie rzeczonych argumentów, że wygra on albo w pierwszej turze, albo nie wygra…

Robert Dziemba

reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama