Broken Clouds

18°C

Kołobrzeg

27 maja 2024    |    Imieniny: Juliusz, Magdalena, Jan
27 maja 2024    
    Imieniny: Juliusz, Magdalena, Jan

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

Okiem Zawadzkiego: Platforma od kuchni...

Motto: „Prawda nie leży pośrodku. Leży tam gdzie leży”
Sebastian Karpiniuk

Dzisiaj podejmę wątek bardzo osobisty. Uważam, że jako radny jestem zobowiązany przed mieszkańcami do wyjaśnienia moich politycznych decyzji. Ale zanim zacznę, przytoczę trochę mojej osobistej historii.

Kiedy w 2002 roku, dzięki państwa głosom, zostałem pierwszy raz radnym, spotkał się ze mną ówczesny przewodniczący rady, Sebastian Karpiniuk. Zabrał mnie na samochodową wycieczkę po Kołobrzegu. Jego słowa brzmiały mniej więcej tak: „Słuchaj, ty jesteś z innej opcji, ja z innej. Jednak jesteśmy zbliżeni wiekiem i planujemy razem pracować w samorządzie. Nie walczmy ze sobą, nie atakujmy się, bądźmy razem w swoich orbitach i zgodnie pracujmy”. Nie ukrywam, ujął mnie swoją bezpośredniością, a także wizją Kołobrzegu, zbieżną z moją, dlatego przystałem na jego propozycję sojuszu. Takie były początki mojej pracy w samorządzie. W następnych latach często spotykaliśmy się razem, ustalając strategie łącznie z Jackiem Woźniakiem (wtedy był radnym rady powiatu) Nasza trójka spotykała się albo u teściów Jacka, albo u Sebastiana w małym pokoju przy ul. Wąskiej. Tam omawialiśmy sobie różne sprawy, dzieliliśmy się swoimi obawami, planami i marzeniami. Tymi osobistymi też.

W 2006 roku, Sebastian zaproponował mi start do rady miasta z list wyborczych Platformy Obywatelskiej. Postawiłem warunek. Startuję od was jako radny niezależny. „Dobrze - odpowiedział - ale jeśli dzięki PO otrzymasz od wyborców mandat radnego, proszę cię, abyś wypełnił deklarację wstępu do Platformy”. Zgodziłem się. Tuż po wyborach, zadzwonił do mnie i poprosił o „dokończenie procedury”. Uczyniłem to i tak się zaczęła moja praca w szeregach Platformy Obywatelskiej. To były, uważam, dobre czasy. Janusz Gromek został prezydentem, nieprzerwanym strumieniem zaczęły płynąć środki finansowe z Unii Europejskiej. Rozpoczęły się potężne inwestycje. Stadion, obwodnica i poszerzenie kołobrzeskich plaż, to te sztandarowe.

Wszystko runęło 10 kwietnia 2010 w katastrofie smoleńskiej. Zginął w niej poseł i lider kołobrzeskiej PO. Od tamtej pory tajemnicą poliszynela jest to, że zaczęły się podziały. Klamry, która to zawsze spinała już zabrakło. Konfliktów było wiele. Najpierw delikatny między ekipą Artura Mackiewicza, a ekipą Marka Hoka o przywództwo w Platformie. Później, kiedy z rywalizacji tej zwycięsko wyszedł Marek Hok, doszło do rozłamu między ekipą Janusza Gromka, a ekipą Tomasza Tamborskiego. PO podzieliło się na dwa obozy. Trzeba przyznać, że Marek Hok, jako osoba niekonfliktowa i osoba pełna spokoju, próbował łagodzić konflikt. Jednak bezskutecznie. Niektórzy odbierali to jako oznakę słabości, ja nie. Czas płynął swoim torem. W roku 2018 prezydentem została Anna Mieczkowska, a starostą ponownie Tomasz Tamborski. Nie jest tajemnicą, że między tymi osobami też nie zaiskrzyło. Zaczęło się piętrzenie problemów. Typowym przykładem jest chęć wycięcia drzew podczas remontu ul. Zdrojowej. W efekcie finalnym był protest mieszkańców, swoje trzy grosze dołożył Tomasz Tamborski podsyłając do sprawy specjalistę dendrologa. Ostatecznie drzewa uratowano. Takich drobniejszych spraw było więcej. Każdy, kto bacznie obserwuje nasze życie polityczne w mieście, wie co mam na myśli.

Następnym ważnym wydarzeniem była rezygnacja Marka Hoka z funkcji przewodniczącego PO. Po wewnętrznych wyborach w Platformie Obywatelskiej przewodniczącą została Anna Bańkowska. Szła pod hasłem pogodzenia stron i nowej, świeżej jakości. Tymczasem jak na ironię losu, Tomasz Tamborski sam dogadał się z Anną Mieczkowską i oba środowiska zjednoczyły się, mówiąc już tak górnolotnie. Zaczęła się wreszcie normalna współpraca. Do czasu. Wszystko to runęło jak domek z kart, kiedy Anna Bańkowska postanowiła kandydować do sejmu z jednej listy razem z Markiem Hokiem. Dwie osoby z tego samego okręgu wyborczego! To jest jednoznaczne z podziałem głosów, a to mogło równać się, jak pokazał przykład Koszalina, z utratą swojego przedstawiciela w parlamencie. Nie muszę przypominać, że ta sytuacja pogłębiła tylko konflikty. Tak naprawdę, choć było to inaczej przedstawiane, doszło do wzajemnej „bratobójczej” walki, niepotrzebnej - moim zdaniem. Ale „mleko rozlało się” dopiero po słynnym nagraniu Anny Bańkowskiej z anonimowym młodym człowiekiem, wyemitowanym w telewizji regionalnej. Tutaj już poszło na przysłowiowe noże. Podział był już oficjalny. O wszystko bowiem oskarżono Tomasza Tamborskiego, którego w ślad za tym zawieszono z członkostwie w Platformie i oddano pod tzw. „sąd koleżeński”. Efektem finalnym było założenie przez Tamborskiego komitetu wyborczego „Twój Powiat” i start z odrębnej listy do rady powiatu, przy jego jednoczesnej rezygnacji z bycia członkiem partii. Na wspomnianych listach znaleźli się też inni członkowie PO, m.in. Urszula Dżega-Matuszczak i co więcej, współzałożyciel Platformy Obywatelskiej w Kołobrzegu razem z Sebastianem Karpiniukiem, Andrzej Olichwiruk. Oni nie otrzymali propozycji startu z komitetu Platformy. Konsekwencje tego dla nich były już typowo odwetowe. Mająca scalać wszystko Anna Bańkowska, zaczęła gremialnie usuwać z partii, niewygodnych członków. Kolejne kompromitujące wydarzenia dla pana Szufla i pana Tessikowskiego miały miejsce podczas ostatniej sesji rady powiatu, gdzie uznali, że klub w którym są usunięci z partii przez nich członkowie, nie mają prawa też używać nazwy „Koalicja Obywatelska”. Ich chaotyczne tłumaczenia pokazały ich osobisty stosunek i obnażył cel bezkompromisowej walki o bycie jedynymi słusznymi beneficjentami sukcesu tej partii na szczeblu krajowym. W mojej opinii, to takie przysłowiowe dzielenie skóry na niedźwiedziu i wyścig po splendor, gdy przyjdzie czas podziału środków z Krajowego Programu Odbudowy.

Tyle historii. Teraz do brzegu. Dlaczego o tym wszystkim piszę? Dlaczego dzielę się tak osobistymi wspomnieniami i własnymi ocenami partii, z którą  związałem się na lata, wierząc, że przyświecają jej cały czas ideały Sebastiana Karpiniuka, Jacka Woźniaka i moje własne? Wierzyliśmy we współpracę, w marzeniach tworzyliśmy miasto, które naprawdę miało być najlepszym miejscem do życia. Niestety, los jest przewrotny. Ja też padłem w pewnym sensie ofiarą wewnętrznych podziałów i prowadzonych wojenek w tej partii. Pragnę państwa poinformować, że mi również zablokowano możliwość startu z poparciem Platformy Obywatelskiej do rady miasta i do rady powiatu. Posiadam 22-letnie doświadczenie samorządowe, byłem obecny i współtworzyłem wiele ważnych inwestycji i wydarzeń w Kołobrzegu. Nadal pragnę realizować swoją wizję miasta, stać na straży blokowania nadmiernej zabudowy uzdrowiska, chronić nasze dziedzictwo kulturowe, wspierać mieszkańców i dbać o drzewostan oraz naszych młodszych braci. Chcę się realizować w pracy, którą już po tylu latach, traktuję jak misję.

Jak już wspomniałem na wstępie, z Jackiem Woźniakiem znam się ponad 20 lat. Mimo, że potrafimy ze sobą polemizować, nie zgadzać się w pewnych tematach, to ogólnie dobrze się rozumiemy. Potrafimy w atmosferze konstruktywnej dyskusji, ponad podziałami budować mosty porozumienia i bez łamania zasad, czy kręgosłupów, działać w interesie miasta i jego mieszkańców. Dlatego właśnie przyjąłem jego zaproszenie i ubiegam się o mandat radnego z bezpartyjnego komitetu Jacka Woźniaka Koalicja Samorządowa. Zrobiłem to będąc jeszcze członkiem PO. Ale co było oczywiście do przewidzenia, kilka dni temu otrzymałem pismo z informacją, że zostałem zawieszony w prawach członka PO. Jednocześnie zostałem wezwany na dzień 13 marca na postępowanie dyscyplinarne. Problem polega na tym, że 13 marca planowana jest sesja Rady Miasta Kołobrzeg i nawet gdybym chciał wyjaśnić osobiście, że nie kandyduję z innej partii politycznej, ale z bezpartyjnego stowarzyszenia „OK Samorząd”, to moja obecność tam jest awykonalna.

Nie wierzę w czyste przypadki, podejrzewam, że właściwie decyzja już zapadła, a wybór daty spotkania nie jest przypadkowy. Nie ukrywam, że ja, facet po pięćdziesiątce, poczułem się jakby ktoś zdjął mi spodnie i walnął parę klapsów. Przypominam, że w wyborach samorządowych wszyscy powtarzają, że liczy się nie partia, a człowiek, że przynależność partyjna jest drugorzędną i liczy się na forum krajowym, a tu w naszych małych ojczyznach liczą się fachowcy, zdeterminowani w działaniu i rozumiejący samorządy. Stąd też większość zakłada stowarzyszenia, do których dołączają osoby z różnorodną historią przynależności partyjnych. Te dwie rzeczy się rozdziela... ale jak widać w przypadku kołobrzeskich struktur PO tylko jednostronnie. Gdy na widoku pojawia się wizja dzielenia tortu, to są „nasi” i reszta. Reszta to zazwyczaj jednostki indywidualnie i ciężko pracujące lub niespolegliwe.

Przykro mi to wszystko pisać, ale wnioski są jednoznaczne. Nie mogłem postąpić inaczej. Dlatego też szanując mieszkańców Kołobrzegu, szanując swoich wyborców , a co ważne szanując samego siebie podjąłem decyzje o rezygnacji z członkostwa w Platformie Obywatelskiej. Ktoś może zapytać, czy nie szkoda tych 18 lat? Odpowiem, że nie, ponieważ koniec jednego jest zawsze początkiem czegoś nowego. Musimy mieć świadomość życiowych zmian. Jak wspomniałem na wstępie, czuję się zobowiązany poinformować o mojej decyzji kołobrzeżan wprost, aby uniknąć późniejszych spekulacji. Jednocześnie chciałbym podziękować wszystkim członkom Platformy Obywatelskiej za współpracę i wspólnie spędzony czas tych 18 lat. Dużo razem dla Kołobrzegu zrobiliśmy. Tam jest jeszcze wielu wspaniałych ludzi, którym życzę dalszych sukcesów. I choć, kłótnie i podziały wewnątrz tego ugrupowania to już nie mój problem, co z ulgą odnotowuję, to życzę wam abyście zwarli szeregi dla dobra miasta, ponieważ zgoda buduje, a niezgoda rujnuje…

Dariusz Zawadzki

reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama