Overcast Clouds

11°C

Kołobrzeg

26 lutego 2024    |    Imieniny: Bogumił, Aleksandra, Mirosława
26 lutego 2024    
    Imieniny: Bogumił, Aleksandra, Mirosława

Redakcja: tel. 500-166-222 poczta@miastokolobrzeg.pl

Portal Miasto Kołobrzeg FBPortal Miasto Kołobrzeg na YT

Regionalny Portal Informacyjny Miasta Kołobrzeg i okolic

reklama

reklama

Okiem Zawadzkiego: O zaszczuciu radnych i ile to teraz kosztuje

Motto: "Sztuka negocjacji polega na znalezieniu wspólnego języka, nawet wtedy, gdy różnimy się w naszych punktach widzenia"
Tony Blair

Bez większego medialnego echa przeszła jedna z ważniejszych spraw do przegłosowana, podczas ostatniej sesji Rady Miasta Kołobrzeg. Mam tutaj konkretnie na myśli głosowanie nad projektem uchwały (kolejnej w dziesięcioletniej historii), w sprawie tzw. Pałacu Zdrojowego. Przegłosowana uchwała była wynikiem bardzo trudnych negocjacji, prowadzonych między miastem, a inwestorem. Ponieważ obiecałem, zarówno swoim rozmówcom, jak i czytelnikom Miastokolobrzg.pl bieżącą informację na ten temat, czuję się w obowiązku, opisać to i owo. Nie będę przypominał po raz setny całej historii. Przypomnę tylko ostatnie akordy tej sprawy. Pomijam wątki poboczne, skupie się na najważniejszych punktach i to naprawdę w telegraficznym skrócie.

Po korzystnym dla inwestora wyroku sądu, w sprawie ujednolicenia do 25 procent powierzchni zabudowy na jego działce, właściciel jak to określił jeden z kolegów na sesji: nabrał wiatru w żagle. Przejawiło się to w piśmie, które inwestor złożył do naszego urzędu. W piśmie tym zażądał potwornie olbrzymiego odszkodowania w wysokości 138 milionów złotych. Odszkodowanie miało być przyznane za poniesione dotychczasowe koszty i za utracone korzyści z tytułu niemożności prowadzenia działalności gospodarczej na swoim terenie. O jakich kwotach tutaj rozmawiamy, to przytoczę fakt, że same dochody budżetu miasta na dzień 31.12.2022 wynosiły 342.988 126,49 zł. Kwota oczywiście zdaniem wszystkich, była zbyt wygórowana, ale wiadomo jak to jest w początku negocjacji. Zawsze zaczyna się od maksymalnego podbijania stawki. Zdaniem dużej części radców prawnych, był duży stopień prawdopodobieństwa graniczący z pewnością, że miasto wypłaciłoby odszkodowanie. Oczywiście nie w wysokości 138 milionów. Ciężko przewidywać za plecami niezawisłych sądów, ale osobiście oceniam kwotę odszkodowania na mniej więcej około 30 lub 40 milionów zł. To moja subiektywna ocena. Ale do rzeczy.

Negocjacje się dopiero rozkręcały. Inwestor w kolejnym ruchu wycofał pismo o odszkodowanie i złożył inne, o zmianę w studium i planie zagospodarowania przestrzennego parametrów budowy. Zgodnie z wnioskiem prosił o możliwość wybudowania pałacu o wysokości 60 metrów, tytułem rekompensaty. Czyli totalny drapacz chmur. Oczywiście z naszej strony, nie było mowy na wyrażenie zgody na taką wieżę Sarumana rodem z Władcy Pierścieni, ale pojawiły się głosy, i takie było też moje zdanie, że zamiast iść z inwestorem na udry, to może lepiej spróbować się dogadać i wypracować jakiś kompromis. W ślad za tym, z inicjatywy prezydent Anny Mieczkowskiej, odbyło się spotkanie i kolejna runda negocjacyjna z inwestorem. Obecni na nim byli urzędnicy, radca prawny i moja skromna osoba. Nie będę opisywał szczegółów, dodam tyko, że rozmowy były naprawdę ciężkie. Obie strony okopały się na swoich stanowiskach, inwestor dodał, że oczywiście przeanalizuje wysokość przyszłego budynku i wykreśli parametry 60 metrów wysokości i zmniejszy swoje roszczenia. Tak się rozstaliśmy. Bez konkretów. Anna Mieczkowska obiecała, że zacznie rozmawiać z radnymi, czy w ogóle zgadzają się na pójście na jakikolwiek kompromis.

W międzyczasie, Komisja Skarg Wniosków i Petycji rozpatrywała powyższy wniosek. Inwestor, obecny na tej komisji, zmienił jego treść i wykreślił zapis mówiący o 60 metrach wysokości budynku i zastąpił go 40 metrami. Na takie parametry ze względu na przepisy o obronności kraju (to odrębny, wesoły temat) nie zgodzili się radni tejże komisji. Inwestor wyszedł. Znowu pat w negocjacjach. W międzyczasie, sonda przeprowadzona wśród radnych pokazała, że duża część radnych jest jednak za wypracowaniem kompromisu. W związku z powyższym w prezydenckim gabinecie odbyło się następne spotkanie z inwestorem. Obecni na nim byli wszyscy, ci sami co na poprzednim posiedzeniu. Inwestor zmienił swoje oczekiwania odnośnie rekompensaty i zmniejszył wysokość budynku z 40 metrów do 30 metrów. Zaznaczył jednak, że wnosi o zwiększenie w zamian za to procentu zabudowy, z 25 procent do 30 procent. Biorąc pod uwagę zmienność różnych propozycji czynionych przez inwestora, sporządzono i podpisano przez obie strony, ostateczny protokół ustaleń. W przypadku dotrzymania przez miasto tych warunków, właściciel terenu notarialnie zrzeka się wszelkich roszczeń od miasta, czyli od nas wszystkich. W ślad za tym, po dyskusji ze wszystkimi radnymi (tu zdania były podzielone) prezydent miasta zdecydowała się, przedłożyć projekt uchwały, który ma zainicjować początek procesu zmiany planistycznej.

Na samej sesji przy powyższym temacie rozpętała się zajadła dyskusja. Oczywiście, padały różne argumenty za i przeciw. Omówiliśmy nawet całą, prawie dziesięcioletnią historię tej działki. Omówiony był fakt, dlaczego, zdaniem wielu, ten temat między innymi ciągnął się przez tyle lat. Mianowicie przypomniałem oskarżenia korupcyjne zarzucane na konferencji prasowej przez radnego Krzysztofa Plewkę. Działka nr 46 przy ul. Kościuszki, też była badana na skutek skargi tego radnego przez stosowne służby. Obecnie stawiam talary przeciwko orzechom, że gdyby nie wyssane z palca bzdury (sprawa została umorzona), to temat Pałacu Zdrojowego zostałby załatwiony już DAWNO! I nie trzeba byłoby dzisiaj iść na tak olbrzymie ustępstwa wobec inwestora. Po prostu, po ludzku mówiąc, wtedy wielu radnych czuło się zaszczutych, nie chcąc być oskarżanych o korupcję, podchodzili do tematu, jak do jeża, czekając na wynik śledztwa. Taka jest brutalna prawda.

W Końcu, po burzliwej dyskusji, projekt uchwały został przegłosowany.

Moja ocena tego jest taka. Firma kupiła działkę w sposób legalny. Miała jakiś obszar w procentach do zabudowy. W wyniku błędu urzędniczego, ciężko jej było stwierdzić, czy ten procent zabudowy wynosił 25, czy 16 procent. W wyniku, szanowni państwo, różnych działań, spraw sądowych, czy nawet zwykłej niechęci, inwestor stracił całe 10 lat, nie mogąc nic na tej działce wybudować. A skoro nie mógł wybudować, to nie mógł też zarabiać. Skoro nie zarabiał, ponosił straty. W związku z tym w normalnych warunkach biznesowych, wiele na to wskazuje, że odszkodowanie jemu by się z tego tytułu należało. I to prawdopodobnie bez żadnej łaski. Biorąc to wszystko pod uwagę, tego typu zawarcie ugody uważam, i takiej jest moje zdanie, za pozytywne załatwienie sprawy.

Dariusz Zawadzki

reklama

reklama

Dodaj komentarz

UWAGA!
Komentarze są prywatnymi opiniami Czytelników, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności. Publikowanie jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu. Jeśli jakikolwiek komentarz narusza obowiązujące prawo lub zasady współżycia społecznego, prosimy o kontakt poczta@miastokolobrzeg.pl. Komentarze niezwiązane z artykułem, naruszające regulamin lub zawierające uwagi do redakcji, będą usuwane.

Komentarze zostaną opublikowane po akceptacji przez moderatora.

Zgody wymagane prawem - potwierdź aby wysłać komentarz



Kod antyspamowy
Odśwież

Administratorem danych osobowych jest  Wydawnictwo AMBERPRESS z siedzibą w Kołobrzegu przy ul. Zaplecznej 9B/6 78-100 Kołobrzeg, o numerze NIP: 671-161-39-93. z którym możesz skontaktować się osobiście pod numerem telefonu 500-166-222 lub za pośrednictwem poczty elektronicznej wysyłając wiadomość mailową na adres poczta@miastokolobrzeg.pl Jednocześnie informujemy że zgodnie z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych przysługuje ci prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania w zakresie wynikającym z obowiązującego prawa.

reklama